Czym naprawdę jest halloween?

Zbliża się listopad - miesiąc zadumy i modlitwy za zmarłych. Prawdziwy sens uroczystości Wszystkich Świętych oraz Dnia Zadusznego przesłania jednak z pozoru niewinna zabawa, kojarzona z upiorną dynią i przebraniem czarownicy.
Halloween to zwyczaj, który przybył do nas z Ameryki, chociaż jego korzenie mają początek w Europie. Nazwa "halloween" to skrót od "All Hallows Eve", co znaczy "Wigilia Wszystkich Świętych". Była to celtycka tradycja czczenia boga zmarłych, kontaktowania się z zaświatem, poznawania przyszłości - a zatem tradycja pogańska. Wierzono, że tego dnia na ziemię powracają dusze zmarłych. Mogły one wyrządzić szkodę ludziom, którzy nie zatroszczą się o pokarm dla tych dusz. Wystawiano więc przed dom różne smakołyki.

Obrzędy związane z halloween są sprzeczne z wiarą katolicką i mają okultystyczny charakter, a jego symbolika otwiera człowieka na rzeczywistość demoniczną. Zabawy i tańce urządzane tego dnia to pozostałość obrzędów sprawowanych przez celtyckich kapłanów (druidów), natomiast charakterystyczna dynia z zapaloną w niej świecą to symbol dusz potępionych. Taka podświetlona dynia z upiornym uśmiechem jest pozostałością wierzenia, że wyrzeźbiony portret demona, umieszczony przed domem, odstrasza złe duchy. Celtowie umieszczali oświetlone czaszki lub dynie na dachach domów, co oznaczało, że jego mieszkańcy czczą szatana(!), znajdując w nim obrońcę przed złym wpływem błąkających się dusz. 
Noc przed uroczystością Wszystkich Świętych jest czasem szczególnie wzmożonej aktywności satanistów, czerpiących z tradycji druidów i odprawiających wtedy najwięcej "czarnych mszy".
Mając na względzie genezę halloween, należałoby się zastanowić, czy "zabawne" przebieranki i dyniowe dekoracje rzeczywiście są niewinne?
 

Nowy Rok - nowe wyzwanie

Kto z nas na początku nowego roku nie czyni pewnych postanowień? Jeden z nas chce poprawić zdrowie i schudnąć, drugi pragnie zerwać z nałogiem, trzeci-poprawić relacje z kimś w rodzinie, ktoś inny chce znaleźć lepszą pracę. A jak wychodzi nam realizacja tych noworocznych postanowień? Najczęściej zapominamy o nich i przypominamy sobie na koniec roku, kiedy w sylwestrowy wieczór odliczamy sekundy do nowego, mamy nadzieję - lepszego roku.

Nie musi tak być i teraz, u progu roku 2016. Mam dobrą wiadomość dla wszystkich, którzy próbują tylko i wyłącznie własnymi siłami realizować swoje plany i zamierzenia. Nie jesteśmy sami! Jest Nowenna Pompejańska.

Nasza kochana Matka Maryja zostawiła nam obietnicę spełnienia każdej prośby, o którą będziemy wytrwale prosić. Wytrwałość związana jest z odmawianiem różańca przez kolejne 54 dni Nowenny Pompejańskiej.
Jej powstanie wiąże się z historią pewnego Włocha, Bartolo Longo, który wychowywał się w religijnej rodzinie. Z domu wyniósł on pobożność oraz znajomość modlitwy różańcowej. Na studiach prawniczych zainteresował się jednak praktykami spirytystycznymi, został kapłanem szatana i przez wiele lat zwalczał Kościół i religię katolicką. Za przyczyną łaski i przyjaciół wrócił do Boga z pragnieniem odpokutowania za swoje grzechy. Usłyszał wewnętrzny głos, nakazujący mu rozpowszechnianie nabożeństwa różańcowego. Odtąd poprzysiągł propagować tę modlitwę, aż zazna spokoju sumienia i dostąpi zbawienia. Longo pisał książki, modlitewniki, wzniósł Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, rozwinął działalność misyjną, głosił cuda Maryi, zakładał sierocińce, szkoły, warsztaty pracy. Poświęcił swoje życie Maryi Różańcowej i dzięki wypełnieniu swej przysięgi, dostąpił chwały nieba, gdyż został beatyfikowany przez papieża Jana Pawła II w 1980 roku.

W Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach modliła się o łaskę uzdrowienia z nieuleczalnej choroby młoda dziewczyna, Fortunatyna Agrelli. Ukazała jej się wtedy Maryja, mówiąc, że gdy chce uzyskać jakąś łaskę, ma odprawić na cześć Matki Bożej trzy nowenny błagalne, odmawiając 15 tajemnic różańca, a następnie 3 nowenny dziękczynne. Po odprawieniu nowenny dziewczyna została cudownie uzdrowiona i zapoczątkowane zostało nabożeństwo zwane też "nowenną nie do odparcia".

Nowenna Pompejańska polega na odmawianiu przez 54 kolejnych dni trzech części różańca: radosnej, bolesnej i chwalebnej (można, lecz nie jest to konieczne, odmawiać także tajemnice światła). Pierwsze 27 dni odprawiamy trzy nowenny błagalne (3x9 dni), kolejne 27 dni to trzy nowenny dziękczynne. Na zakończenie każdej należy powiedzieć formułę odpowiedniej modlitwy oraz trzykrotne westchnienie "Królowo różańca świętego, módl się za nami".

Tutaj można znaleźć dokładną instrukcję jak odmawiać Nowennę Pompejańską.

Nowenna nie do odparcia jest skuteczna w wypraszaniu potrzebnych łask, co potwierdzają liczne świadectwa. Relacje osób, które przekonały się o sile modlitwy różańcowej, przeczytać można na stronie: http://pompejanska.rosemaria.pl.

Książka - Młodzi o Kosowie

 

29 listopada 2015 r. do rąk czytelników trafiła kolejna interesująca publikacja o Kosowie Lackim. Bardzo wartościowa, bo jej opublikowanie było efektem współpracy wielu zaangażowanych w to przedsięwzięcie osób i instytucji. Efekt tego współdziałania jest imponujący,  jak na możliwości tak niewielkiej społeczności. W książce „Młodzi o Kosowie” znalazły się prace dzieci i młodzieży nadesłane na konkurs „Młodzi o Kosowie” o nagrodę pieniężną im. Feliksa Wolińskiego. Dużą wartość poznawczą ma przedmowa, która została zamieszczona przed pracami dzieci i młodzieży autorstwa Artura Ziontka, historyka literatury, pod którego redakcją naukową książka się ukazała. We wstępie redaktor przedstawił ideę nagrody im. Feliksa Wolińskiego, która jest przyznawana w Kosowie Lackim od 2012 r. W drugiej części wprowadzenia Artur Ziontek napisał o Feliksie, Janie i Macieju Wolińskich, których serdeczna sympatia do Kosowa dała tak wspaniałe rezultaty i rokuje pozytywnie na przyszłość, bo przed nami kolejne edycje konkursowe. Wydawcą zbioru tekstów pisanych prozą o Kosowie i o okolicznych miejscowościach jest Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Kosowie Lackim, gdzie książeczkę można nabyć.  
Poniżej krótki fragment z książki „Młodzi o Kosowie” autorstwa Artura Ziontka: 
 
 
 
 
 
 
 

Żywe Szopki Bożonarodzeniowe w Małkini i Zarębach Kościelnych - Galeria

 

Święta Bożego Narodzenia tuż-tuż. W Polsce wiąże się z nimi wiele tradycyjnych obrzędów. W niektórych miejscowościach odbyły się kiermasze bożonarodzeniowe, a w wielu – zorganizowano koncerty kolęd i pastorałek. W innych miejscach wydarzenia te dopiero nastąpią. We wszystkich kościołach już wkrótce powstaną betlejemskie stajenki. W dwóch miejscowościach powiatu ostrowskiego – Małkini i Zarębach Kościelnych – zwykło się urządzać szopki bożonarodzeniowe z udziałem żywych zwierząt, której początki istnienia przypisuje się św. Franciszkowi z Asyżu. Obie miejscowości położone są niedaleko Kosowa Lackiego, więc warto rozważyć wyjazd, by na własne oczy zobaczyć świąteczne inscenizacje.

W tym roku w Małkini przy ul. Leśnej w pobliżu pomnika św. Jana Pawła II żywa szopka stanie po raz ósmy. Można ją będzie oglądać przez trzy dni weekendowe – od 18 do 20 grudnia. Na stałe wpisała się w przedświąteczny krajobraz tej nadbużnej wsi. Jest atrakcją i co roku odwiedza ją wiele osób. Przychodzą całe rodziny z dziećmi, oglądają zwierzęta i robią sobie pamiątkowe zdjęcia. W Zarębach Kościelnych żywą szopkę przy kościele poklasztornym Ojców Reformatów będzie można oglądać w nadchodzącym okresie świątecznym.

Dziś trudno sobie wyobrazić kościół, gdzie w czasie świąt Bożego Narodzenia nie byłoby przedstawienia betlejemskiej stajenki. Jednak tylko w nielicznych miejscowościach w Polsce buduje się szopki bożonarodzeniowe, w których pojawiają się żywe zwierzęta. Współcześnie organizacją tych atrakcyjnych świątecznych inscenizacji zajmują się głównie wspólnoty parafialne. Robią to również wspólnoty samorządowe. Tak dzieje się w Małkini, gdzie od 2008 roku władze gminy zaangażowały się w coroczne kultywowanie tej bożonarodzeniowej tradycji, która w naszym kraju pojawiła się na początku lat 90-tych ubiegłego wieku.

W Małkini drewniana stajenka po raz pierwszy stanęła w 2008 r. przy Szkole Podstawowej nr 2 na ulicy Leśnej z inicjatywy ówczesnego wójta Marka Kubaszewskiego. Organizacją zajął się Urząd Gminy w Małkini Górnej wraz z Gminnym Ośrodkiem Kultury i Sportu. Oprócz postaci Maryi, Józefa i malusieńkiego Jezusa można było w niej dostrzec prawdziwe zwierzęta. Były to kózki, owieczki, kucyk, króliki, kaczki i kury. Zwierzęta do zbitej z desek naturalnej wielkości stajenki wypożyczyli organizatorom mieszkańcy gminy. Pomysł spodobał się wszystkim – organizatorom i mieszkańcom gminy – i w kolejnych latach był z sukcesem kontynuowany. Po trzech latach budowania szopki przy Szkole Podstawowej nr 2 zmieniono jej lokalizację.

Od 2011 r. żywa szopka była umiejscawiana przy ul. Leśnej w pobliżu pomnika św. Jana Pawła II, by również osoby, które przejeżdżają przez Małkinię Górną – w czasie podróży do swych domów i rodzin – mogły choć na krótką chwilę zatrzymać się i odwiedzić szopkę, która zwiastuje nadchodzące święta. W tym roku na kilka dni przed świętami, w piątek (od godz. 15:00), sobotę (cały dzień) i niedzielę (do godz. 18:00) będzie można ją znów podziwaić.

 Żywą szopkę w Małkini ogląda się w przedświąteczny weekend. Pragnienie obejrzenia bożonarodzeniowej szopki staje się dobrym pretekstem do zrobienia sobie przerwy w porządkach i przygotowaniach do Bożego Narodzenia. Jest to pożyteczne i dobre, bo coraz częściej w tym przedświątecznym zabieganiu zapominamy o tym, co jest sensem tych świąt. Wójt Gminy Marek Kubaszewski – zapraszając do jej odwiedzenia w 2011 r. – na stronie internetowej gminy napisał: „by w natłoku codziennych spraw związanych z przygotowywaniem świąt pozwolić sobie na chwilę refleksji i zadumy.” Od 2014 r. do obejrzenia żywej szopki w Małkini gorąco zaprasza obecna wójt tej gminy – Bożena Kordek.

Żłóbki w kościołach są piękne i nastrojowe. Natomiast te budowane na zewnątrz mają swój specyficzny – ubogi i bardzo wiarygodny klimat. Zapach siana, obecność żywych zwierząt czy odczucie zimna pomaga wyobrazić sobie scenerię wydarzeń sprzed 2 tysięcy lat. Inicjatorzy żywych szopek wierzą, że oglądanie zwierząt nie jest jedyną atrakcją, i że dzięki odwzorowaniu prawdziwej atmosfery tamtych wydarzeń wierni głębiej pojmują to wszystko, co Bóg dla nas zrobił. Wypada mieć nadzieję, iż tradycja, którą zapoczątkował św. Franciszek w 1223 r. w Greccio, będzie w Małkini Górnej w kolejnych latach kultywowana. Kontynuatorom tej pięknej tradycji należy się wielka wdzięczność za tak wymowną ilustrację Bożego Narodzenia.

Każdy zaś, kto ma ochotę w szczególny sposób poczuć magię Świąt Bożego Narodzenia powinien odwiedzić żywą szopkę w swojej najbliższej okolicy. Wszyscy zaś chętni mogą w okresie świątecznym, od Pasterki aż do święta Trzech Króli, obejrzeć taką świąteczną inscenizację w Zarębach Kościelnych. W tej miejscowości zostanie ona zorganizowana w zabudowaniach parafialnych przez wiernych na czele z ks. prob. Andrzejem Dmochowskim już po raz czternasty. 

W galerii zdjęcia z Żywej Szopki w Małkini zrobione 19 i 20 grudnia 2015r.

Oficjalna strona Parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Kosowie Lackim
Designed by olwebdesign.com

Dzisiejszych odwiedzin na stronie 50 : Poprzedniego dnia 54 : W tym tygodniu już 344 : Od początku miesiąca 1903 : Wszyskich razem 63086